Bogusław Schaeffer

SCENARIUSZ DLA...

Jan Peszek

teatr-imka

Wybierz datę przedstawienia:

Bilety: 50 | 70

Obsada:

SCENARIUSZ DLA NIEISTNIEJĄCEGO,

LECZ MOŻLIWEGO AKTORA INSTRUMENTALNEGO

Spektakl powstał w 1963 roku w ciągu kilku dni, ale przez długie lata nie był wykonywany, co zresztą kompozytor jakby przewidział nadając mu charakterystyczne dopełnienie. Jest w tym cały Schaeffer z jego wiarą w przyszłość: nie istniejący, lecz możliwy! Pisząc „Scenariusz” i dopełniając go elementami dramaturgicznymi Schaeffer od razu myślał o wykonawcy; był nim Jan PESZEK. Kompozytor pilnie obserwował aktora i „układał” mu rolę niejako na przyszłość.

Prawykonanie „Scenariusza” odbyło się dopiero po latach, gdy Peszek stał się aktorem innego już typu, w pełni odpowiedzialnym za sceniczny, słowny interpretatorski kształt powierzonego mu dzieła. W osobie Jana Peszka „Scenariusz” znalazł interpretatora jedynego i najwłaściwszego (Peszek gra też utwór w języku angielskim; prawykonanie tej wersji w Salzburgu).

Peszek trzyma w napięciu audytorium i zaskakuje coraz to nowymi akcjami. Kompozycja ma tempo dobrego filmu; poszczególne sceny rozgrywane są co do sekundy, dopiero pod koniec utworu (niema scena z wiolonczelą – tak ważna potem  sztuce „Zorza”) – kiedy audytorium chwyciło już całkowicie sens utworu, aktor stosuje coś w rodzaju psychicznego relaksu i po prostu zaczyna się utworem bawić.

 

Kompozycja ma charakter wykładu na temat socjologicznych problemów nowej muzyki. Aktor ilustruje na wielu przykładach niedomogi, niedostatki i fałsze, jakie wynikają ze społecznego, komercjalnego i nieautentycznego już uprawiania sztuki.

Tekst jest ostry w swej wymowie i brzmi jak oskarżenie. Ale obok niego przewijają się teksty prozatorskie, poetyckie i dramatyzowane, wykraczające absolutnie poza przyjęty na początku temat.

„Scenariusz” jest pełen kontrastów. Schaeffera interesowało od lat (podobnie, jak Gombrowicza) różnice kultur duchowych grup społecznych; masa wydawała mu się zwykłym, wulgarnym myślowo uproszczeniem.

Nikt nie jest człowiekiem zwykłym – to wymysł niedojrzałych teoretyków. Uduchowienie nie może polegać na pozie, musi być wykrywalne w samych aktach myślowych człowieka, w jego stosunku do świata.